| Adopcja na Madagaskarze | | Drukuj | |
| 29.06.2007. | |
"Kilka miesięcy temu tj. w lutym mogłem dopiero przesłać pierwsze zdjęcia naszych malgaskich pociech. Niewielu zdaje sobie sprawe jak trudno jest zorganizować ubogich, zebrać ich na umówione miejsce i to w jednym czasie punktualnie. Rzecz prawie nieosiągalna na Madagaskarze, gdzie dla wielu pospiech absolutnie nie istnieje. Drugi problem to dobrze ustalić dane dotyczące dziecka. Znaczna liczba dzieci, które nie chodziło do szkoły nie miały jeszcze aktu urodzenia….A zatem niemały problem, gdyż w takiej sytuacji sprawa musi iść przez sad, aby ustalić umowny wiek dziecka w obecność świadków. A to kolejny problem…No i w końcu zrobić wszystkim konieczne zdjęcie. Jak przyjdą jedne, to nie ma drugich, albo za późno. Później opisać te zdjęcia w komputerze. Sprawa niby banalna, ale nie w naszych warunkach. Niekiedy mamy mylą imiona swoich dzieci, albo nie podają imiona taty bo niekiedy inny tata itp. Widzicie Państwo, ze tych małych kroczkow do zrobienia jest sporo, aby zorganizować nasza Adopcje. I tak bywa z wieloma sprawami, rytm i tempo życia na Madagaskarze są inne i trzeba to zrozumieć. Ale poradziłem sobie. Wpierw z moimi pewnymi przyjaciółmi stworzyliśmy ekipę opiekuńczą i nadzorującą nasze dzieci i ich rodziny. Obecnie mamy blisko 350 dzieci do opieki. Dzieci chodzą do rożnych szkół w mieście Mananjary. Mamy kilka prywatnych Szkół misyjnych prowadzonych przez Siostry Św. Józefa z Aosty, Siostry św. Jozela z Cluny, Siostry św. Pawła z Charte i College prowadzone przez Jezuitów. Poza tym kilka mniejszych szkół państwowych. Naprawdę tych dzieci jest u nas sporo, gdyż cala okolica chce kształcić dzieci w mieście, bo tutaj jest większy poziom. Nawet gdy mam fundusz pomocy dla dzieci od Was drodzy Państwo, to nie mogę przekazać Waszej pomocy bezpośrednio do rodziny bo… po prostu przejedliby tę pomoc bardzo szybko. Stad zaprosiłem do współpracy kilka kobiet Opiekunek i pośród nie podzieliłem dzieci. Każda Opiekunka ma pod sobą około 70 dzieci.Nasze opiekunki to: Siostra Francine, Madame Pauline, Madame Sylvie, Madame Julia, Madame Venia, Madame Juliette. To te Panie na co dzień starają się lepiej poznać sytuacje naszych dzieci i ich realne potrzeby. Opiekunki osobiście idą do rożnych szkół, aby poznać sytuacje dziecka i to One wpłacają bezpośrednio czesne do konkretnych szkół. W ten sposób jesteśmy pewni, ze pomoc Wasza została właściwie spożytkowana. Nie zapominajmy, ze biedne dziecko to nie tylko problem czesnego…To również problem jedzenia, czy leczenia w razie konieczności. W takich sytuacjach korzystając z Waszego kredytu zaufania i Waszego domyślnego przyzwolenia nie ograniczam się jedynie do jednej dziedziny pomocy jeśli funduszy nam starcza. Inna rzecz to to, ze nasze Opiekunki nie są bogatymi osobami, dlatego w zamian za poświęcony czas udzielam im również bardzo skromnego kieszonkowego co miesiąc, dla zachęty. Trudno tutaj w Mananjary o bezinteresowność absolutną, kiedy prawie każdy boryka się z problemami niedostatku. Ponieważ ja osobiście na co dzień nie mogę być często w Mananjary, zatem Pani Pauline w moim imieniu czuwa nad całością sprawy. Co jakiś czas udzielam część kwoty na bieżące potrzeby dzieci. Każde dziecko ma swój zeszyt wydatków, w którym jest zapisywane na co wydało się pieniądze, kiedy i ile. Kopie tych zeszytów ma Pani Pauline. Ona robi raport o gólny sumując wszystkie wydatki i przedstawiając mnie do potwierdzenia. Jestem bardzo zadowolony z moich Opiekunek. Kiedy powrócę znów na Madagaskar po moim letnim urlopie ( 25 sierpnia ) to postaram się, aby z naszych dzieci stworzyć swego rodzaju wspólnotę, która będzie również spotykać się co jakiś czas na modlitwie i mszy świętej za Was drodzy Dobrodzieje i Przyjaciele misji. Pragnę Wam wszystkim serdecznie podziękować raz jeszcze za Wasza dobroć i zrozumienie. Adopcja to jeden z pierwszych naszych misyjnych projektów. Potrzeb jest wiele, jak wiele dziedzin obejmuje misyjna działalność Kościoła tu na Madagaskarze czy na całym świecie. Liczę na Wasza pomoc i zrozumienie w ramach innych projektów, do realizacji których w przyszłości zaproszę Państwa. Modle się za Was i proszę, aby Pan Bóg wynagrodził każdemu z Was stokrotnie swoim błogosławieństwem, radością i pokojem." Bóg zapłać i Szczęść Boże o. Zdzisław Grad, svd - misjonarz z Madagaskaru |
| « poprzedni artykuł |
|---|
"Kilka miesięcy temu tj. w lutym mogłem dopiero przesłać pierwsze zdjęcia naszych malgaskich pociech. Niewielu zdaje sobie sprawe jak trudno jest zorganizować ubogich, zebrać ich na umówione miejsce i to w jednym czasie punktualnie. Rzecz prawie nieosiągalna na Madagaskarze, gdzie dla wielu pospiech absolutnie nie istnieje. Drugi problem to dobrze ustalić dane dotyczące dziecka. Znaczna liczba dzieci, które nie chodziło do szkoły nie miały jeszcze aktu urodzenia….A zatem niemały problem, gdyż w takiej sytuacji sprawa musi iść przez sad, aby ustalić umowny wiek dziecka w obecność świadków. A to kolejny problem…
Nawet gdy mam fundusz pomocy dla dzieci od Was drodzy Państwo, to nie mogę przekazać Waszej pomocy bezpośrednio do rodziny bo… po prostu przejedliby tę pomoc bardzo szybko. Stad zaprosiłem do współpracy kilka kobiet Opiekunek i pośród nie podzieliłem dzieci. Każda Opiekunka ma pod sobą około 70 dzieci.
gólny sumując wszystkie wydatki i przedstawiając mnie do potwierdzenia. Jestem bardzo zadowolony z moich Opiekunek. Kiedy powrócę znów na Madagaskar po moim letnim urlopie ( 25 sierpnia ) to postaram się, aby z naszych dzieci stworzyć swego rodzaju wspólnotę, która będzie również spotykać się co jakiś czas na modlitwie i mszy świętej za Was drodzy Dobrodzieje i Przyjaciele misji.